czerw.27

Podsumowanie tygodnia...

dodano: 27 czerwca 2010 przez malvey


Jakoś bardzo zajęty ten tydzień miniony miałam... Oczywiście prawie całkowiecie związany z moją pracą. Jak tak teraz wracam myślami, to się okazuje, że nie w sumie to przez te dni biegłam. Z mężem mijaliśmy się w drzwiach, przekazywaliśmy sobie Malweczkę tylko... i jakieś buziaki  w locie wymienialiśmy...

Okropna była środa. Wielki dzień w szkole, uroczyste pożegnanie szósto-klasistów. Moja piąta żegnała, maskotkami obdarowała, uroczyście flagę odebrała... Tak się jakoś złożyło, że nie mieliśy czasu na próbę z mikrofonami i dzieciaki moje się nieco zestresowały. Z tego stresu szybko mówiły i całość dość krótka wyszła. Ale ładnie. Dzieciaki nawet grać próbowały, jak aktorzy w role się wczuwały, czego się najbardziej obawiałam. Jedni się nadają do występów, nad innymi trzeba intensywnie popracować. No i też trochę zależy od reżysera i scenarzysty (w jednym), ale i tak fajnie wyszło.

Żegnana klasa 6 ogólnie okrzykniętą klasą w szkole jest, że niby wszystko robią super. No cóż, ich wychowawczyni w zawodzie pracuje ponad 20  lat, a ja dopiero 3. I ich wychowawczyni dość specyficzną kobietą jest. Potrafi z niczego zrobić coś, o wychwalanie mi tu się głównie rozchodzi. I czasem przeradza się to w przesadę, ale taka kobieta już jest. Bałam się, że moje dzieci na tle 6 klasy wyjdą blado, a tu się okazało, że nie było tak źle.

Wyszłam z założenia, że to 6 klasa powinna się pokazać, bo odchodzi, a moi tylko żegnają. Nad scenariuszem na przyszły rok, już zaczynam myśleć. I wcale nie zamierzam zrobić czegokolwiek, byleby mieć z głowy. Rok temu zrobiłam akademię na 11 listopada i wyszła tak świetnie, że żałowałam, że nie zaprosiliśmy naszych władz i że nie wystawiliśmy tego w kościele. A była taka propozycja od dyrekcji, ale ja co, ja się bałam... W tym roku zamierzam wziąć się za akademie na poważnie.

 

Po części artystycznej dzieciaki miały dyskotekę z obiadem i zimnymi przekąskami, a nauczyciele zostali zaproszeni przez rodziców 6-klasistów na imprezę, na poczęstunek taki. Tej środy byłam w domu między godziną 13 a 14:40. Po wszystkim wróciłam ok. 22. Malwinia nie spała jeszcze, rozbawiona na rękach, a w zasadzie na brzuchu, u dziadzi przywitała mnie w drzwiach. Moja mama została tej środy z Malweczką, a później dojechał mój tato. Tata ma taką specyficzną figurę, brzuszek taki, który pieszczotliwie nazywa krzesełkiem dla wnusi.

Aż wstyd się przyznać, ale nawet nie miałam czasu, żeby coś przygotować dla tatusia od Malwini na dzień taty. Złożyłam tylko życzenia. Miałam piec tort... Upiekłam dzień wcześniej drożdżowe bułeczki z truskawkami.

 

Później był spokojniejszy czwartek - w pracy dzień z wychowawcą. Całe czwawrtkowe popołudnie spędziłam z Malwinią przy cycu prawie. Chciałam jej jakoś wynagrodzić poprzedni dzień. Pogoda nie zachęcała do spacerów, lało jak nie wiem co. Ale to było takie nasze popołudnie - mamusi i córeczki.

Malwince chyba podobają się ząbko, bo czasami sprawia wrażenie, jakby coś żuła, a ona po prostu przygryza sobie dziąsła. I ostatnio przygryzała sobie język. Przy wydychanym lub wdychanym powietrzu wychodziło takie jakby szeptane: ta-ta. To właśnie w ten czwartek taką czynność Malwineczka moja kochana opanowała. Czyżby to zadatki na pierwsze słowo...

A jak słodko przesyła Malwinia buziaczki. Umie cmoknąć. Tak jakoś układa usta i zasysa powietrze, że wychodzi cmok. Przezabawnie to wygląda, ale widać podoba jej się i jakby wiedziała, że sprawia to nie lada radość tym, komu te cmoki przesyła, bo powtarza je kilka razy.

 

A jak się śmieje, uśiecha się znaczy, to tak zabawnie wychylają się jej ząbeczki. Rosną te białe perełki, oj rosną i coraz bardziej widoczne są przy uśmiechu, czy po prostu przy jej rozmowach:)

 

W piątek uroczyste zakończenie roku szkolnego 2009/2010. Jeden z tych przyjemnych dni. Przez te kwiaty i czekoladki... Dzieciaczki chyba wiedzą, że pani uwielbia toffifee:) Milo jest dostawać, ale z drugiej strony, szkoda, że ci rodzice, zamiast wydać kasę na słodycze dla dzieci, wydają je dla nauczycieli. Podzieliłam się jednym toffifee:) Akurat w pudełku było 15 cukierków dla mojej 15-tki:) Szkoła zapewniła dodatkowo dla każdego wafelka i lizaka.

Mamy klasową kasę. Co miesiąc robimy skłądki, żeby później łatwiej było z tych pieniędzy kupić dzieciakom czy to przezenty na mikołaki, dzień kobiet czy dzień chłopaka, czy kupić papier ksero, czy nawet nauczycielom jakiegoś kwiata na koniec roku. I tak moja kalsa, jako jedyna pamiętała o tym geście i kupiliśmy każdemu nauczycielowi po róży. Jedna miała być dla mnie, ale ja zaproponowałam dzieciakom, żeby tę jedną dać pani kucharce, a jedną (z tych, co mi dzieci z mojej klasy dały) dać pani woźnej. W naszej szkole mamy 2 pani z tak zwanej obsługi. Bardzo się to spodobało i nawet dyrekcja pochwaliła piątą klasę w pokoju naucycielskim, tak na forum. Dzieci dziećmi, trzeba je czasem pokierować. A taki obdarowany nauczyciel miło później wspomina taki gest. A jak na forum zostaje klasa pochwalona, to dla mnie, jako dla wychowawcy to dodatkowa radość i duma.

Niestety w mojej klasie było tylko 1 świadectwo z czerwonym paskiem. dziewczynka miała średnią 5,0. Potem długo nic i dalej średnia 4,5... Rodzice uważają, że to dlatego, że pani wychowawczyni im się zmieniła. Może. Ja jesstem taka, że nakrzyczę, pokieruję... Matkuję im, ale jestem taką trochę srogą mamą, wymagającą...

 

Ciekawe czy dla Malwinki też taka będę. Na pewno będę walczyć z takim wyręczaniem jej i pomaganiem we wszystkim. Jak sobie zwykle wyobrażałam siebie jako rodzica, to marzyłam, że będę takim rodzicem obserwatorem i przewodnikem. Czasem jak Malweczka sięga po zabawkę, to jej ją podsunę, chociaż wiem, że prędzej czy później znalazła by sposób, żeby ją dosięgnąć. Ale częściej obserwuję, jak samodzielnie osiąga swój cel.

Moja Kochana Księżniczka, tak szybko rośnie... A tak cudownie patrzeć, jak się rozwija i nabywa nowych umiejętności...




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
gonrad 5 lipca 2010 gonrad napisała:

Moja Ola miała 4,91 - z matmy miała 4 za karę - za nie odrabianie prac domowych a drugą z religii za to samo... i słusznie i 6 z muzyki tez słusznie. W klasie było 8 średnich na pasek a 9 powyżej 4,5, ale to 4 klasa. Ola paska nie miała razem z Agą ... Wiesz dlaczego ;). Ale ola to zaakceptowała a Agnieszka z mamą strasznego focha strzeliły... ale cóż.