Nowość - Społeczność Ja.w.Polki.pl
W środę świętowałam swoje imieniny. Miło tak rozpocząć lekcje w szkole od "Sto lat...". Dzieciaczki wychodzą z założenia, że najlepiej stanąć całą klasą przed nauczycielem, zaśpiewać "Sto lat...", złożyć życzenia i wręczyć czekoladki. Nauczyciel zapewne nie zrobi kartkówki, ani nie będzie pytał. W ogóle będzie miał dobry humor. Przekraczając próg szkoły na pocztku mojej kariery zawodowej, przyżekłam sobie być nauczycielem z powołania, a już na pewno innym niż wszyscy nauczyciele, których znam. I przyżekłam sobie mieć dobry humor zawsze. Lubię rządzić i to sprawia, że moi uczniowie "chodzą jak w zegarku", jak tylko pojawię się w okolicy... A co dalej za tym idzie, nie zawsze odbierają mnie jako wyluzowanego, zawsze w dobrym humorze belfra.
Fakt, podobało mi się takie rozpoczęcie lekcji. Miło było. Więc starałam się, żeby miło było do końca lekcji. Pytałam tylko tych, którzy chceli być pytani i umieli:)
Po powrocie z pracy też świętowałam. Mąż mój wziął Malwinkę na spacer i posszli razem po kwiaty dla mnie. To było jego pierwsze wyjście z Malwinką sam na sam. A dla mnie miła niespodzianka, która cudnie rozweseliła nasz pokój gościnny.
Świętowanie świętowaniem, a ja miałam napisać scenariusz mojej lekcji wychowawczej. Zdecydowałam, że zrobię lekcję pod hospitację. A próby będę robić na innych lekcjach, na mojej matematyce też. Ogólnie wyjdzie, że zrobiłam lekcje pod hospitacje, ale może powinnam była zaplanować sobie taki temat. Lekcja będzie dotyczyła ssamooceny uczniów. Uczniowie wystawią sobie ssami i swoim koleżankom i kolegom oceny z zachowania, ja to porównam z ocenami, jakie wychodzą z punktów. I podsumuję jakoś to fajnie, jak trudno dokonać obiektywnej ssamooceny i jak trudno obektywnie ocenić zachowanie swoich koleżanek i kolegów.
U nas z zachowania dzieciaki zdobywają punkty, dodatnie i ujemne. Na start dostają pulę 101 punktów. I teraz w zależności od swojej aktywności w życiu klasy i szkoły mogą zdobyć lub sstracić punkty. Na pewno łatwiej później wysstawić z takich punktów ocenę, niż zastanawiać się, czy uczeń zasłużył na taka a nie inną ocenę.
Za pisanie scenariusza mojej lekcji miałam się wziąć wieczorem, jak Malwinka uśnie. Tak się jakoś złożyło, że nie miałam żadnego pomysłu. I tak się mordowałam do ok. 23, później położyłam się na chwilę, dałam Malwini cycusia. Wstałam ok. 1 w nocy i udało mi się coś stworzyć. Położyłam się spać ok. 3, a rano, ok. 6:30 trzebabyło wstać. Więc wstałam, wyszykowałam się do pracy i taka lekko nieprzytomna pojechałam do pracy. Już w momencie przekraczania progu szkoły dowiedziałam się, że szanowna Pani dyrektor jedzie do gminy na naradę dyrektorów i raczej nie wróci na moją 4 w kolejności lekcję. Wróciła godzinę po mojej lekcji.
Hospitacji nie było i jużnie będzie. No chyba, że bardzo chcę. Nie chciałam. Ale lekcję z dzieciakami przeprowadziłam. Okazało się, że taka lekcja, to całkiem fajny pomysł. Można się wiele dowiedzieć. I przy okazji wypłynęło kilka nieprzyjemnych spraw. W sumie to fajne mam te dzieci w swojej klasie. Szczere są, a to bardzo ważne.
I tak od tego czwartku dospać się nie mogę. Malwinia jakoś niespokojnie spała w nocy z czwartku na piątek. Budziła się i mruczała. Więc trzebabyło ją przytulać. W sobotę mąż wstawał bardzo rano na targ, bo zaplanowałam sobie porobić trochę dżemów i kompotów z truskawek. Tak więc siłą rzeczy obudziłam się rano, razem z nim. Na szczęście nie musiałam wychodzić z łóżka... Malwka trochę sobie pospała. A w sumie to się jej nie dziwię, cycusia miała pod ręką, a w zasadzie pod noskiem:)
A dziś... Malwinia kończy dziś pół roczku. Z tej okazji zaplanowałam jej zrobić tort, truskawkowy oczywiście. Ale chyba skończy się na drożdżowych bułeczkach z truskawkami. Wyszło mi 27 słoików dżemu i 23 słoiki kompotu. Malwinia usnęła, więc idę zarabiać ciasto na bułki. Mąż w pracy, więc tak sobie obie świętujemy półroczne urodzinki. Tort truskawkowy zrobię może na tygodniu albo w następny weekend. A jak zrobię, to zamieszczę przepis:)
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
21 czerwca, 08:58 malvey napisała:Nasze klasy są nieliczne, IV ma 19 uczniów, moja 15, a VI - 24. Punkty przydzielamy za gazetki, za uczestniczenie w apelach, za porządkowanie i ukwiecanie sali, za brak mundurka, za nieusprawiedliwione na czas lekcje, za bójki... Dzieci pilnują siebie na wzajem i przypominają o punktach. Na początku nie mogłam się do tego przyzwyczaić, ale udało się i teraz łatwiej ocenę wystawić.
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
Super pomysł z tymi punktami na start. Tylko jeżeli masz dużo dzieciaków w klasie to trudno obiektywnie tymi punktami dzielić. Ale podsunę pomysł koleżankom. W klasach szkoły podstawowej to chyba dałoby się zrobić.